18 czerwca wybraliśmy się na ostatnią w tym roku szkolnym wycieczkę. Trochę się obawialiśmy, bo nasza wychowawczyni ma czasem dziwne pomysły. Kiedy zaproponowała nam wyjazd do Muzeum Inżynierii i Techniki oraz do Ogrodu Doświadczeń, te nazwy nic nam nie mówiły, a brzmiały podejrzanie. Przecież pojęcia „wycieczka klasowa” i „nauka” raczej się wykluczają – każdy o tym wie. To znaczy – każdy uczeń, oczywiście.

Muzeum było nawet ciekawe. Pani przewodniczka omawiała różne wynalazki, które przyczyniły się do rozwoju miast, czyli rozwoju cywilizacji. Co ciekawe, w dzisiejszych czasach z większości z nich korzystamy też na wsi. Wszyscy mamy przecież prąd, kanalizację, samochody itp. Na pewno nie mamy tramwajów, którym była poświęcona spora część ekspozycji – bo muzeum mieści się w dawnej zajezdni tramwajowej. Dowiedzieliśmy się na przykład, że pierwsze tramwaje były ciągnięte przez konie. Mogliśmy też posiedzieć w starym drewnianym wagonie tramwajowym, którym podobno mogło podróżować aż 60 osób (ciekawe jak, skoro ledwie starczyło miejsca, żeby nasza klasa mogła się w nim w miarę wygodnie rozsiąść). Oglądaliśmy też różne stare samochody i motocykle produkowane kiedyś w Polsce. W wielu miejscach muzeum znajdują się eksponaty oznaczone zieloną łapką i te polubiliśmy najbardziej. Były to np. dźwignie, śruby, skrzynia biegów z fiata 125 p., maszyna do pisania. Można nimi manipulować do woli, czyli własnoręcznie sprawdzać, jak działają.

Najbardziej podobał nam się Ogród Doświadczeń, w którym najpierw mieliśmy warsztaty pt. Mroźne eksperymenty – trzeba przyznać, że bardzo nam się przydały w taki upał. Pani przewodniczka pokazywała nam suchy lód (czyli stałą postać dwutlenku węgla), a potem ciekły azot. Przeróżne doświadczenia bardzo nas zaciekawiły, a nawet rozbawiły. Gdyby tak wyglądała nauka fizyki i chemii w szkole, byłoby super. Na koniec okazało się, że dużo zapamiętaliśmy i egzamin końcowy zdaliśmy śpiewająco. Potem mogliśmy skorzystać z różnych urządzeń rozstawionych w całym parku, który wygląda jak ogromny plac zabaw. Tylko wszystkie zabawy służą do zrozumienia praw fizyki.

Na koniec okazało się, że pouczająca była nawet krótka wizyta w Centrum Handlowym M1, bo wisi tam kopia obrazu Henryka Siemiradzkiego pt. Pochodnie Nerona, który dla Henryka Sienkiewicza był podobno inspiracją do napisania Quo vadis, a to nasza lektura na przyszły rok. Obraz był bardzo intrygujący.

Sami byliśmy zaskoczeni, że ta wycieczka tak bardzo się nam spodobała.

Tekst: Klasa 6

Zdjęcia: Łucja Kucia-Supron